Pieniądze to nie wszystko

terminyAmeryki nie odkryję stwierdzeniem, iż dla klientów firm faktoringowych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z faktoringiem, najważniejszą wartością tej usługi jest możliwość szybkiego uwolnienia potencjału, który tkwi w wystawionych przez nich fakturach i którym jest oczywiście gotówka. Natomiast wiele firm korzystających już jakiś czas z faktoringu dostrzega płynące z niego dodatkowe korzyści, które stają się dla nich równie ważne jak pieniądze. To, jakie są to benefity, w dużej mierze zależy od branży, w której porusza się nasz kontrahent oraz jakie są jego aktualne potrzeby. Poniżej przedstawię historię pewnej współpracy, gdzie oprócz finansowania klient zyskał także dodatkowe, nie mniej ważne korzyści za pomocą podpisanej umowy faktoringowej.Pewnego dnia w naszej siedzibie zjawił się przedsiębiorca prowadzący firmę transportową. Powiedział, że przy pomocy kolegi podjął współpracę z dużym holenderskim Odbiorcą, który zlecił mu wykonywanie częstych i regularnych kursów za przyzwoite stawki. Byłoby pięknie, gdyby nie pojawił się pewien haczyk. Otóż klient musiał zaakceptować długi termin płatności – 60 dni. W branży transportowej jest to trudne do przełknięcia m.in. dlatego, że auto nie wielbłąd – pić musi, co niestety jest kosztowne i wymaga ciągłego dopływu środków pieniężnych. Ponadto klient przyznał, że ma jeszcze jeden problem. Wynikał on z bariery językowej (nieznajomość angielskiego), co nie przeszkadzało mu, co prawda, w odszyfrowywaniu zleceń, ale często prowadziło do tego, że nasz klient mylnie wystawiał faktury, które nie były przyjmowane przez jego kontrahenta, i zamiast zostać zaakceptowane do płatności, były co chwilę odsyłane do poprawy. Brak komunikacji sprawiał, że środki za wykonaną pracę pojawiały się na koncie z duuuuużym opóźnieniem. Niestety klienta nie było stać na to, aby zatrudnić pracownika biurowego, który byłby odpowiedzialny za monitorowanie należności.Widząc jego zagubienie, postanowiliśmy podjąć się tematu. Po pozytywnej weryfikacji holenderskiego Odbiorcy i uzgodnieniu warunków współpracy z klientem (w tym wartości procentowej wypłaty środków z każdej z faktury) mogliśmy rozpocząć finansowanie. Nawiązaliśmy kontakt z działem finansowym holenderskiego Odbiorcy i ustaliliśmy zasady obrotu dokumentów, potwierdzania faktur oraz płatności. Zanim faktura została fizycznie dostarczona przez naszego kontrahenta do siedziby Odbiorcy, wcześniej była przez nas weryfikowana u spedytora i dzięki temu udało się rozwiązać kwestię odrzucania faktur z powodu błędów. Dzięki temu klient szybko otrzymywał od nas środki na konto za wystawione faktury. Jednocześnie, będąc w stałym kontakcie z działem finansowym, wyeliminowaliśmy problem opóźnień w płatnościach.Po pewnym czasie nad naszym bohaterem zawisły czarne chmury, co spowodowane było dwoma nieprzewidzianymi sytuacjami. Pierwsza to długotrwała choroba jednego z pracowników i niemożność znalezienia w krótkim czasie zastępstwa. Druga to poważna awaria jednego z samochodów, którego naprawa okazała się czasochłonna i kosztowna. W tym czasie klient musiał zrezygnować z dużej części zleceń i nie generował takich przychodów, które mogłyby pokryć w całości comiesięczne koszty. W konsekwencji takiego stanu rzeczy, pojawiły się problemy z dystrybutorem kart paliwowych, który stracił cierpliwość, wypowiedział umowę i zaczął straszyć klienta złożeniem pozwu do sądu. Ten z kolei, będąc ciągle w trasie, nie miał głowy oraz czasu na to, aby powziąć stosowne kroki mające na celu spłatę zadłużenia. Mając spore doświadczenie w dziedzinie windykacji, którą każdy faktor prowadzi w stosunku do wykupywanych przez siebie faktur, podjęliśmy się na prośbę klienta mediacji z jego wierzycielem. Jedyną realną na ówczesny moment formą spłaty było rozłożenia długu na raty. Udało nam się wynegocjować dłuższy termin ostatecznego rozliczenia, dzięki czemu raty miesięczne były niższe niż te, na które na początku rozmów nalegał dystrybutor. Było to możliwe dzięki uzgodnieniom z wierzycielem i naszym klientem, iż to my na podstawie dyspozycji będziemy dokonywać płatności do dystrybutora z tytułu zawartej ugody. Aby nasz klient mógł swobodnie funkcjonować, zdecydowaliśmy się także na zwiększenie wypłaty środków z każdej z faktury do momentu spłaty ugody. Natomiast rolą klienta w tej całej operacji było wykonywanie zleconych tras oraz dostarczanie do nas faktur. Z każdej płatności do klienta potrącaliśmy ratę, którą przekazywaliśmy na konto dystrybutora, a potwierdzenie każdego przelewu trafiało na skrzynkę mailową naszego zapracowanego kierowcy.I tak oto za sprawą naszego zaangażowania, klient nie musiał gorączkowo zaglądać w kalendarz, aby pilnować terminu każdej raty, a widmo zajęcia komorniczego zostało zażegnane. Otrzymał wsparcie, które umożliwiło mu przebrnięcie przez chwile kryzysu oraz skupienie na tym, na czym znał się najlepiej, czyli na transporcie. Zyskał większy spokój i komfort w prowadzeniu firmy, w pełni doceniając stwierdzenie, iż „pieniądze to nie wszystko”.Agata Sosnowska-Jarząbek